Informacyjny Portal Dyskordiański

Ephenoir

Przedstawiam wywiad z Ephenoirem  z Ambisonifikowanego Chao!

Papież Chaosu: Ave Eris!

Ephenoir: Sieg Hail Discordia!

Papież Chaosu: Kiedy zainteresowałeś się dyskordianizmem i jak to się stało?

Ephenoir: Spodziewałem się tego pytania już całe pięć minut temu, gdy paliłem z Tobą papierosa. Wszystko zaczęło się od radosnego śmiechu z religii jakieś trzy lata temu. Byłem ateistą i antyklerykałem. Tak nawiasem dziś nie jestem już ateistą, a na kościół mam “wyjebane”. Nie wiem już w jaki sposób trafiłem na dyskordianizm, ale zapewne dzięki Wikipedii. Poruszył mnie ten (szczerze mówiąc) suchy i nieśmieszny humor Thornleya i Hilla. Gdy odkryłem w nim coś więcej, niż tylko “ha-ha” z religii, zacząłem się mu bliżej przyglądać.

Papież Chaosu: Co najbardziej Ciebie pociąga w dyskordii?

Ephenoir: Zapewne jest to sprowadzenie całego życia do zabawy, intelektualnej gry. Przypomina mi się koan Camdena Benaresa, który mówi o tym, że tylko człowiek zbyt poważnie traktujący siebie mógłby popełnić samobójstwo – zbyt poważne traktowanie siebie odbiera nam radość życia.

Papież Chaosu: Jakie dzieła dyskordiańskie uważasz za najważniejsze 3?

Ephenoir: Na pewno czwarte, najbardziej znane wydanie Principii Discordii. Nie przywiązuję takiej wagi do pierwszego wydania, gdyż za dużo w niej o dyskordianizmie, a za mało dyskordianizmu. Piąte i ostateczne wydanie traktuję raczej jako ciekawostkę. Jeśli traktować Trylogię Iluminatus! jako całość, byłaby ona na drugim miejscu. Wielu dyskordian tego nie docenia, poprzestając na samej Principii. Trzecie miejsce na moim podium zajmuje Zenarchia Ho Szi Zena. To całkiem poważna lektura uzupełniająca idee dyskordianizmu i wykraczająca ponad realia lat sześćdziesiątych dwóch poprzednich pozycji.

Papież Chaosu: Był taki film niemiecki jak 23 – Nichts ist so wie es scheint , w którym głowny bohater czytał illuminatusa i nawet zagrał w nim RAW, czy dla Ciebie film miał ten jakieś przesłanie/fabułę dyskordiańską (wiem, że oglądałeś bo sam mi go polecałeś :) ) ?

Ephenoir: Nie wiem czy wiesz, ale film powstał na faktach. Karl Koch, główny bohater był znanym niemieckim hakerem, pracującym pod pseudonimem “Hagbard Celine”. Jeśli sam film miał jakieś przesłanie, to według mnie takie, by nie przekraczać ostatecznego progu Niebezpiecznej Kapliczki Paranoi. Przed tym ostrzegał sam RAW. Ciekawe jest natomiast to, że Karl Koch odszedł z tego świata 23 maja, ale to tylko ciekawostka równej wagi jak ta, że obok Roberta Antona Wilsona w filmie zagrał też polski aktor – Zbigniew Zamachowski ;)

Papież Chaosu: To ty stworzyłeś Psychodeliczną Koterię Tymczasowego Zwiastowania Najświętszego Ambisonifikowanego Przyrodzenia Ho Szi Zena? Jak to się stało?

Ephenoir: Nie. To nie ja. To pomówienie. Nie mam nic wspólnego z tymi fanatykami.

Papież Chaosu: Jak oceniasz polską scenę dyskordiańską?

Ephenoir: Polska scena dyskordiańska jest przede wszystkim mała, lecz moim zdaniem najważniejszym problemem jest to, że większość tak zwanych dyskordian przeczyta Principię i nie robi nic dalej w tym kierunku. Z tego miejsca, o ile zostanie to opublikowane, namawiam wszystkich do lektury! Lektury beatników, jak Williama S. Burroughsa, lektury filozofów dyskordiańskich, jak Robert Anton Wilson, okrągłookich mistrzów zen, jak Kerry Thornley i Camden Benares, teoretyków (i praktyków) wyższych stanów świadomości, jak Timothy Leary czy Terrence McKenna, mistrzów erystyki, jak Ivan Stang. Dyskordianizm to nie droga, dyskordianizm to znak drogowy. Czemu by nie odwiedzić wszystkich miast, na jakie wskazuje?

Papież Chaosu: Część ludzi myśli, że masz stosunek agresywny do innych dyskordian…

Ephenoir: Nie zaprzeczam, sam to zauważyłem. Z jednej strony doskonale ich rozumiem, gdyż sposób mojej dyskusji jest dosyć agresywny. Z drugiej strony wcale nie chcę, by odbierano mnie jako osobę agresywną. Niektórzy wyobrażają sobie mistrzów zen jako spokojnych, naćpanych i zamulonych gości siedzących przed posągiem Buddy, gdy Ci, jak dowiadujemy się m. in. z lektury Alana Wattsa, to niezbyt wyrozumiali łysi panowie z kijem, próbujący czasami nauczyć czegoś na siłę. Nie próbuję się do nich porównywać w tym momencie, lecz niejako porównuję swoje metody do ich metod.
Kolejną sprawą jest wkład. O ile z kilkoma osobami można wymienić wiele zdań, na wiele tematów, bo kształcą się one w wielu kierunkach, usiłując być humanistami w renesansowym rozumieniu, o tyle wiele osób z polskiej sceny dyskordiańskiej zamyka się w swoich klatkach i skupia się wyłącznie na słowie Eris. Być może właśnie dlatego gdy przedstawiam im osobistości Korzybskiego, Leary’ego czy nawet Wilsona i wiążę je z dyskordianizmem, to mocno wszystko krytykują, nie zapoznając się z chociażby minimalną literaturą przedmiotu.

Papież Chaosu: Jesteś bardziej badaczem dyskordinizmu czy chcesz coś wnieść/lub wynieść z niego ?

Ephenoir: Badaczem dyskordianizmu jestem na pewno, co widać po moich licznych tłumaczeniach. Na dysku gromadzę już taką ilość materiałów, że nie powstydziliby się jej wnukowie Thornleya.
Inną kwestią jest wkład. Moim wkładem mają być teksty autorskie pisane głównie pod banderą Bękartów Chaosu. Przed napisaniem czegokolwiek solidnie się zastanawiam, więc nie ma tego póki co zbyt wiele. Ostatnio w tej dziedzinie skupiam się na Zaślubinach Eris i Mummu i wprowadzeniem, za Trylogią Iluminatus! do polskiego dyskordianizmu także postaci męskiego boga chaosu.
Jeśli chodzi o podążanie za wskazówkami Bogini, z dyskordianizmu wynoszę wiele. Poniekąd daje mi on szczęście tudzież daje wskazówki jak odnaleźć szczęście. Nie staram się jednak ograniczać tylko do niego i poszukuję wciąż nowych źródeł inspiracji dla mojego życia.

Papież Chaosu: Czuje , że na waszym forum jest parcie na to żeby to było “forum dla ludzi sypiących wyrazami ze słownika wyrazów obcych”, czy takie narzucanie formy nie jest “antydyskordiańskie”?

Ephenoir: Parcie takie istnieje ze strony osób, które zamiast dyskusji o hot dogach, chcą czegoś więcej, bardziej poważnych dyskusji. Nie wiem jak inni, ale ja zamierzam dążyć w tym kierunku, gdyż uwielbiam inteligentną zabawę. Dlatego właśnie nigdy nie lubiłem grać w grę karcianą “Wojna”. Powaga w tym miejscu nie oznacza wcale braku śmiechu czy poczucia humoru, lecz nadanie mu pewnej dozy mądrości. Jak określił to Legionista A. Chao, Eltales, “pisanie naprawdę bezsensownych postów jest bezsensowne” tudzież “dla mnie dyskordianizm to nie ha-ha, lecz ha-hmmm”.

Papież Chaosu: Jaki Eryzjanizm wyznajesz? Erizjanizm ortodoksyjny, ortodoksyjno-protestancki czy heretycko-protestancki ???

Ephenoir: Och. Nie wiem czy czytelnicy wiedzą, ale to pierwsze i trzecie to oryginalne nazwy sekt z pierwszej Principii Discordii. Później zostały porzucone przez ich twórców i zastąpione odpowiednio Eryzyjskim Frontem Wyzwolenia i POEE (czy jak kto woli – zmieniły nazwy). A ja, moi drodzy, należę do sekty Bękartów Chaosu. Kiedyś dowiecie się więcej i zrozumiecie mniej ;)

Papież Chaosu: Dla mnie te nazwy to prosty podział na 3,: ludzi ortodoksyjnie podchodzących do spraw dyskordii, ludzi którzy biorą wszysko z dyskordii + sami chcą coś dodać a 3 to ateiści, którzy też są na scenie dyskordiańskiej, którym jesteś?

Ephenoir: Jeśli zaś chodzi o to, czy do dyskordianizmu podchodzę ortodoksyjnie, “ortodoksyjnie-protestancko” czy też zupełnie sceptycznie, to nie odnajduję się w żadnej z tych definicji. W gruncie rzeczy jestem agnostykiem, podobnie jak Robert Anton Wilson.”

Papież Chaosu: Dziękuje za wywiad i czy chciałbys jeszcze coś przekazać czytelnikom?

Ephenoir: A czytelnikom chciałbym przekazać: Aum Siwa!

Comments on: "Ephenoir" (4)

  1. Laurana said:

    czubek.

  2. Tzichovsky said:

    Pseudofilozof

  3. Sama jesteś czubek :*

  4. Laurana said:

    :*

Leave a comment for: "Ephenoir"